|
|
||
|
|
||
|
|
||
|
Wypas owiec W XIX w. Na obszarze Podhala duże
znaczenie odgrywał wypas owiec. Specyfiką tego terenu były
pastwiska położone poza wsią, w pasie lasów - zwane
"polanami"; bądź ponad ich granicą - zwane
"halami". Na polanach i halach miała miejsce gospodarka
szałaśnicza. Owce wypasano od wiosny do jesieni. Zbiorowy wypas
miał swoje dobre strony: - w większej
liczbie owiec była możliwa gospodarka mleczna (oscypki, sery) - przez wspólny wypas
ograniczano liczbę osób zajętych przy wypasie (jeden pasterz
może zaopiekować się 50 owcami) - zgromadzenie większej
ilości owiec na jednym miejscu umożliwiało koszarowanie
(gnojenie) polan i hal przez stado co podnosiło ich żyzność. Wynajęty baca miał do pomocy grupę juhasów. Są to
najczęściej krewni bacy, którzy pod jego okiem wprowadzają
się do zawodu; najemni pracownicy bądź właściciele
polan i stada. Umowę z bacami, zawsze ustną, zawierano na wiosnę. Po
trzech dniach wypasu na hali urządzano tzw. miarę w celu
ustalenia wzajemnych świadczeń. Polegało to na tym, że
każdy doił swoje owce, później podchodził do bacy, a
ten brał patyczek zanurzał go w mleku, i pokąd się
zanurzył tam stawiał znaczek na patyczku. Potem rozszczepiał
go na dwie połówki, z których jedną dostawał gazda a
druga zostawała u bacy. Gdy właściciel owiec przychodził
po odbiór sera znajdywano właściwy patyczek, odmierzano tyle
wody w gielecie ile wskazywał. Następnie odważano 6 - 8
porcji wody i tyle sera ile ważyła woda dostawał gazda. Jeżeli
rok był bardzo niesprzyjający urządzano jeszcze dodatkowe
mierzenia. Pierwszą w trzecim dniu wypasu owiec na hali, drugą
po Św. Janie (24
czerwca), a trzecią po 15 sierpnia. Dopiero na podstawie tych trzech
mierzeń ustalano ilość sera dla gazdy który oddawał
owce do wypasu. W XX wieku porzucono miry. Bacowie umawiali się na ilość
sera, najczęściej już w postaci oscypków. Ważną sprawą było także odszkodowanie za
zabite lub zaginione owce. Miało to poważne znaczenie dla obu
stron. Zazwyczaj za zabitą lub zaginioną owcę, po której
nie został żaden ślad, baca płacił właścicielowi
odszkodowanie pieniężne, czasem dawał ser, a niekiedy
odkupywał owce. Jeżeli oddał właścicielowi skórę
z owcy, a także o ile było to możliwe mięso nie
pokrywał strat. Przed oddaniem owiec bacy znakowano je w celu późniejszej
identyfikacji. Czyniono to w Wielki Piątek, gdyż wierzono
że w tym dniu rany mniej krwawią. Znakowanie to najczęściej
polegało na wycinaniu znaku na uchu owcy. Obecnie znakowanie w taki
sposób owiec znika, bacowie starają się rozpoznawać
poszczególne zwierzęta po wyglądzie. Znakowanie owiec miało
istotne znaczenie w czasach gdy zdarzały się walki między
poszczególnymi szałasami, uprowadzanie owiec. Młode owce niechętnie brano na wypas ponieważ nie dawały
mleka a potrzebowały dużo więcej opieki. Jednak jeśli
tak się stało to bacowie otrzymywali za nie dodatkowe
wynagrodzenie. Jeśli brano na szałas krowy to wynagrodzenie za
jedną wynosiło tyle co za 5 owiec. Po zawarciu umowy między właścicielem owiec a bacą,
baca dobierał sobie do pomocy juhasów. Zwykle na 50 owiec przypadał
1 juhas. Jeśli owiec było 150 - 200, baca zatrudniał 3 - 4
juhasów. Dorosły juhas otrzymywał 1 oszczypek dziennie, a młody
pasterz (bojtar, honielnik) ˝ oszczypka. Na niektórych szałasach
do zapłaty dochodziły także buty, bądź kierpce.
Jeżeli rok był udany a baca zadowolony z juhasów nagradzał
ich poza ustaloną ilością sera prezentami w postaci odzieży.
Juhasi zobowiązani byli do pracy przez cały okres pobytu owiec
na hali, niekiedy otrzymywali 1 - 2 dni wolnego.
Jeśli juhas chciał się zwolnić na dłużej
musiał zapewnić zastępstwo. Do obowiązku bacy należało także zgromadzenie sprzętu
potrzebnego do prowadzenia gospodarki mlecznej w szałasie. Wszystkie
używane do tego celu naczynia były drewniane. Zgodnie z
przekonaniem że mleko przechowywane w naczyniach metalowych zmienia
smak. Tradycyjne wyposażenie szałasu składało się
z następujących drewnianych naczyń: - gieletów -
wyrabianych ze smreka naczyń klepkowych o pojemności ok. 30 l,
służących do dojenia owiec, do których zlewano mleko z
udoju - pucier - naczynie
podobne do gieletów, ale znacznie pojemniejsze - oboniek - coś w
rodzaju płaskich beczułek różnej wielkości służących
do transportu mleka z hal - rejtoki, putnie -
naczynia służące do noszenia wody o różnych wielkościach
i kształtach Bardzo ważnym elementem wyposażenia szałasu był
miedziany kotlik. Używana była także ferula czyli
trzepaczka do bełtania ściętego mleka. Do odcedzenia mleka
przy zlewaniu do puciery służyła powąska będąca
rodzajem płachty rozciąganej na pucierze. Powszechnie używa
się także czerpaków, warzech oraz drewnianych foremek na sery,
często bogato zdobionych. W szałasie, tj. pomieszczeniu gdzie odbywał się proces
wyrobu sera, stała ława lub wisiała półka zwana
podysorz, na której suszyły się sery, był także kruźlik
- drewniane pudełko w którym trzymano masło owcze, tam też
wisiały dzwonki pasterskie. W centrum szałasu płonie watra
- otwarty ogień obłożony kamieniami, nad nim na jadwidze,
tj. naturalnie zakrzywionym konarze wisiał umocowany do powały
kotlik. Na szałasie wyrabiano "syr" - świeży ser,
poddawany naturalnemu procesowi fermentacji, zwany także dundz oraz
oszczypki - wędzone serki z parzonej masy serowej. Wyrabia się
także bryndzę - ser solony i masło owcze. Na szałasach
tatrzańskich wyrabiano ser z mleka słodkiego z użyciem
tradycyjnej podpuszczki klagu - substancji otrzymywanej z wysuszonego
żołądka cielęcia które jeszcze ssało, rozcieńczonej
wodą, użycie której powoduje szybkie ścięcie się
mleka i wydzielenie sernika. Do połowy sierpnia owce dojony były trzy razy, a od połowy sierpnia do końca sezony, gdy owce zaczynają tracić mleko, dwa razy. Dojenie było czynnością uciążliwą, wymagającą dużej siły fizycznej, lecz także odpowiedzialną, bowiem -nie dojona owca mogła stracić mleko. Na jednego juhasa przypadało około 50 owiec do jednorazowego wydojenia. Po udoju baca przystępował do robienia sera. | ||
|
| ||
|
Jestes gosciem na mojej stronie |
||
|
Copyright (c) 2004 Mariusz Bafia. Wszelkie prawa zastrzeżone |
||